środa, 30 października 2013

003. Żuraw na pobudkę, czyli magia żywiołów w Hogwarcie

Na początek mam kilka słów do powiedzenia ze swej ambony:
* Roxana -  Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że szata graficzna naprawdę wali po oczach, a scena, w której potwór rozrywa czyjąś matkę i syn zostaje ochlapany jej krwią należy do niezwykle malowniczych. Możliwe, że zajmę się tymże blogaskiem, jak tylko moje oczy wrócą do stanu używalności.
* Diabelstwo - nie bądźmy okrutni i niemądrzy! Analizowanie blogasków pisanych przez dziesięciolatki naprawdę nie jest potrzebne, gdyż trudno oczekiwać po dzieciaczkach wybitnych zdolności (nawet jeśli dobrze zdały test przedgimnazjalny). Chyba że któraś z dziewczynek podejmuje się opisywania seksów i innych takich, ale to i tak nie wchodzi w zakres moich obowiązków.
* Anonimie, Hayley - DZIĘKUJĘ. Kryształowe łzy mi poleciały, kiedy tylko zacząłem czytać. Pienkne. Zajmę się obydwoma blogaskami, jeśli znajdę więcej czasu (jeden z nich ma aż 48 rozdziałów).
* Do wszystkich i każdego z osobna - ostatnia analiza była trzy tygodnie temu, ale musicie mi wybaczyć zwłokę. To może być szok, ale w życiu mam trochę na głowie, więc tego... No może przejdźmy do sedna.
* Trochę mnie korci, żeby zmienić branżę na analizy ogólne. Kiedy tak sobie wędruję po blogaskach to widzę, że naprawdę mało miejsca poświęca się kreacji postaci, co chwila jedynie wplątując ją w ostrzał spojrzeń. Nigdzie nie mogę znaleźć takiej perełki, jak z pierwszej analizy. Dlatego dziś analizuję od deski do deski, a jeśli nie spotka się to z hejtem (och, i tak spotka), to może podejmę decyzję. O! Zrobię sondę, to takie modne.

Podciągam rękawy, strzelam palcami i biorę się za http://brazowowlosa-milosc-jamesa-pottera-ii.blogspot.com/, którego autorką jest Andziuś Potter. Odnoszę wrażenie, że ff potterowskie będą często gościć w mej Perukarki, bo aŁtoreczki lofciają umieszczać akcję swojego romansu w magicznym świecie. W końcu skoro można mieć dwie różdżki, w tym jedną taką do abrakadabrowania...

Zaśmiałam się czytając ten list.Oczywiście o świecie magicznym wiem,od kiedy w wieku 12 lat,zostałam wybrana na strażnika wodnego żywiołu i zostałam powierniczką serca żywiołów.Nawet dzisiaj,pamiętam ten dzień doskonale.
Rozdział pierwszy rozpoczyna się w momencie, kiedy główna boChaterka otrzymuje list z Hogwartu. Nikogo oczywiście nie dziwi fakt, że ów list nie dotarł po jej jedenastych urodzinach, ale trzymanie się kanonu jest nudne i wszelkie wariacje jak najbardziej wskazane.
Również zbyt ubogie w możliwości jest samo bycie czarodziejem, więc władca wody jako bonus to konieczność.


W środku był list zaadresowany do mnie i jakaś stara puszka.(...)Dołączona do tego listu,puszka to świstoklik.Jest to magiczny przedmiot, który umożliwia teleportację z miejsca na miejsce każdemu czarodziejowi niezależnie od tego gdzie się znajduje.Kiedy dotknie Pani puszki,przeniesie ona Panią do Hogwartu.
Kanon siedzi w kącie, a Rowling słania się z rozpaczy.
Zakładając, że do napisania fanfiction wystarczy samo obejrzenie filmów o Harrym, to nawet tylko dzięki nim można sobie w dość prosty sposób przyswoić, że uczniowie pierwszego września stawiają się o jedenastej na peronie, z którego odjeżdża Express Hogwart (później zostanie wspomniane, że boCHaterka wyświstoklikowała się przed szesnastą, a po przybyciu do szkoły została powitana przez komitet składający się z Dumbledore'a i ciała pedagogicznego. Kwik.). Więc albo Andziuś Potter bezwiednie powiela pomysł pani Rowling z małymi różnicami, albo jest kolejną z aŁtoreczek uważających, że skoro ff, to można robić z kanonem wszystko, oby Hogwart się zgadzał.


-Posłuchaj mnie uważnie-przerwała mi kobieta-Nigdy nic się nie działo,nic dziwnego,gdy bałaś się czegoś albo złościłaś?
Hagrid to czyta i drapie się po głowie, bo gdzieś już to chyba słyszał, cholibka.


-Oto serce żywiołów.W nim łączą się wasze moce i umiejętności-powiedział po czym puścił serce.Spodziewałam się,że ten przedziwny naszyjnik spadnie ale on wznosił się w powietrzu i o dziwo,zaczął przelatywać przed naszymi oczami,zatrzymując się przy mnie.Jakieś nieznane uczucie kazało wziąć go do ręki i tak też zrobiłam.Delikatnie złapałam serce a ono rozbłysło jasnym światłem.Po krótkiej chwili z serca zaczęły unosić się wstęgi o białym,zielonym,czerwonym i niebieskim zabarwieniu.Szybowały nad naszymi głowami i nagle zaczęły lecieć w naszą stronę! Kiedy niebieska wstęga mnie owinęła,poczułam się lekko i tak szczęśliwie.Nagle wszystko ustało.Zdumiona spojrzałam na pozostałych.Byli oni ubrani w jakieś dziwne stroje i sukienki.Zaczęłam się śmiać,jednak gdy ujrzałam siebie w lustrze zakrzyczałam-Gdzie są moje ubrania?-zdenerwowana dopytywałam się tego faceta.On jednak tylko się uśmiechnął i powiedział -Ten strój,to strój przemiany.Kiedy się przemienisz,suknia zniknie i na powrót będziesz miała swój normalny ubiór.
WITCH to my, a w nas...  Wyszło na jaw, że oglądałem ten serial z zapartym tchem, ale żeby od razu inspirować się nim w ff potterowskim? O zgrozo. Wyobrażacie sobie Malfoya z takimi fajnymi skrzydłami i noszącego na szyi Serce Kondrakaru jak raperzy swoje bling blingi? To jest dopiero słeg.


Rude włosy,spływały kaskadami loków w dół.
Uff, dobrze, że zostaliśmy poinformowani, że spływa w dół, inaczej wyobrażałbym sobie kręconego irokeza czy coś w tym stylu.


Od jej osoby bił spokój 
Też chciałbym mieć swoją osobę... Andziuś, polecam ci tę skarbnicę wiedzy, konkretniej punkt 14. Ale zapoznać się możesz z całością, nie zaszkodzi ci.


Po zjedzeniu śniadania,wspomniałam mamie o liście z Hogwartu.
"Omnomnom... A, mamo, dostałam list z Hogwartu i nie będzie mnie przez niecały rok, chyba powinnaś o tym wiedzieć".



Na miejscu spotkałam Laurę,Justina i Jareda.Dowiedziałam się,że oni też zostali przyjęci do Hpgwartu.Alaryk i Alienora,chyba zrozumieli to,że musimy pogadać,więc odpuścili nam trening.
U nas w ogólniaku to było tak, że jak ktoś musiał pogadać, to zostawał wypraszany z kolegą za drzwi. A tutaj, proszę, trenerzy rozumieją potrzeby nastolatków i ignorują swoje obowiązki, NO BO PSZECIESZ MUSIMY POGADAĆ O HOGWARCIE, HE.


Trochę się obawiałam reakcji uczniów na wieść,że będziemy się tam uczyć,ale jesteśmy w końcu zwykłymi nastolatkami.
Spokojnie, na pewno wszyscy zaszczycą was spojrzeniami. Zresztą, skoro jesteście zwykłymi nastolatkami, to w czym problem?


Otworzyłam oczy i z mordem,spojrzałam spod kołdry na to dzwoniące ustrojstwo [budzik].
O w mordem jeża. Nie dość, że panuje nad żywiołami, to jeszcze ma rentgenowski wzrok! Drżyjcie, Hogwartczycy!


On jednak podbiegł do mnie i z szerokim uśmiechem mnie przytulił.Po 5 minutach,zaczęliśmy wymieniać się uwagami na temat wyglądu.
Mnie moi kuzyni nie chcą przytulać przez sekundę, a tym zajęło to aż pięć minut.
Wyobrażacie sobie sytuację, w której stoicie z kuzynem w przedpokoju i rozmawiacie o wyglądzie? "O, ale masz wąsa, ale cycki to w ogóle ci nie urosły".


Na pożegnanie,nie obyło się bez moich łez i śmiechu Kamila.Dowiedziałam się,że on też dostał list tylko z Beauxbatons -To jest Francuska Szkoła Magii-wyjaśnił Kamil,przeżuwając cytrynowego dropsa-
Chamstwo. Ona płacze, a on się śmieje! Ale nie dziwię mu się, gdybym trafił do szkoły pełnej podobizn Fleur Delacour, też bym się chichrał jak głupi.
Żuł ktoś kiedyś dropsa? Szkoda zębów, dlatego ja tylko turlam.


Na hogwarckich błoniach stali już nauczyciele i dyrektor - Minerwa McGonagall.Zauważyłam,że Justin,Jared i Laura są już tutaj i raczą się dyniowymi pasztecikami.Wszyscy przywitali się z nami a każdy nauczyciel wyjaśnił dodatkowo,jakiego przedmiotu będzie uczył i czego on dotyczy.
 Tu mamy wspomnianą już prywatną audiencję u dyrektorki i jej podwładnych. Nawet opowiedzieli o sobie, jak miło!


Wieczorem profesor Longbottom zaprowadził nas do pokoju wspólnego Gryffindoru.Wskazał nam pokoje,po czym z uśmiechem życzył nam miłych snów.Jutro ceremonia przydziału i początek roku szkolnego.
Boli mnie czytanie tego. Czy Andzia (boCHaterka) i jej przyjaciele są tak upośledzeni, że nie umieją sami trafić/spytać kogoś o drogę/śledzić grupkę Gryfonów? I dlaczego wszyscy już śpią w Wieży Gryffindoru, skoro Ceremonia dopiero nazajutrz? Zawsze też sądziłem, że uczta powitalna łączy w sobie ową Ceremonię i początek roku, ale widać kilkakrotna lektura całej serii nie pozwoliła mi przyswoić tejże informacji... Mea culpa.


-Angeliko,Natalio Śnieżek.Gdzieś ty się podziewała?-zapytała Laura,a ja wychylając się ponad ramię Justina odrzekłam:
Całą minutę zastanawiałem się, kim są Angelika i Natalia Śnieżek. Okazuje się, że to jedna osoba!
Andziuś - jeśli masz dwa imiona, to nie rozdzielasz ich przecinkiem.
I nie, ten Justin to nie Bieber. Przynajmniej dotąd nic na to nie wskazuje, i dobrze, bo to byłoby już za wiele.


Dziękuję,pochlebiłaś mi tym,jednak...-zacięła się patrząc w mosiężne drzwi.Mogłabym przysiąc,że przez chwilę zobaczyłam w jej oku łzę.-...jednak pewne zdarzenia i pewni ludzie,zmieniają nasze życie nie na takie,jakie chcielibyśmy,żeby było-powiedziała uśmiechając się smutno.
~Andziuś Potter


 Po chwili do gabinetu wbiegła Lavena Grey,dysząc głośno.
Czepiam się, czy naprawdę ta postać powstała jako Lavender Brown w innym kolorze? Powinienem się chyba przyzwyczaić, że w ff nie znajdę ani kanonu, ani oryginalności. Smudne.


 Na korytarzu już rozbrzmiały pierwsze głosy i śmiechy uczniów.Kierowali się ku Wielkiej Sali.Jak to widzieliśmy?Ściana była zaczarowana w taki sposób,że my widzieliśmy ich,ale oni nas nie.
Że niby ściana wenecka? Wow.


 -Dobrze,dosyć tego trzymania w niepewności-machnęła różdżką i w ścianie pojawiły się drzwi-Oto poznajcie naszych nowych uczniów.....żywioły!-po czym drzwi otworzyły się powoli ale z hukiem.
Bo liczy się pierdolnięcie, że tak się brzydko wyrażę.


Zielonoszare oczy błądziły po twarzach odwracających się uczniów.W chwili gdy spojrzeliśmy na siebie w tym samym czasie,poczułem na sercu dziwne ciepło.Za wszelką cenę chciałem dowiedzieć się kim jest właściciel tych oczu,podświadomie czując,że to dziewczyna.
A tu psikus, gruby i pryszczaty śmierdziel, na którego widok czujesz ciepło w sercu! To mógłby być całkiem ciekawy pomysł - niby tru lof, ciepełko i te sprawy, aż tu nagle wyrasta taki... Taki... Facet w peruce i trzepocze rzęsami. Fuj.
Poza tym, skoro widział zbłąkane oczy, to jednak kaptur nie krył tak dobrze, soł zauważenie twarzy i określenie płci znowuż do tak trudnych nie należało. Chyba, że gały były wyłupiaste jak u bazyliszka.


 Czarne rozczochrane włosy i orzechowe oczy spoglądały na mnie z nutą zainteresowania.
Jak spoglądają włosy? Pewnie mają kudłate myśli. Hehe.


Wciągnęłam głęboko powietrze i podeszłam do stołka."Wdech,wydech.Zachowaj spokój.Przecież to nic takiego"-nerwowo powtarzałam w myślach-"Och nic takiego,powiadasz?"-zaskrzeczał głos,dopowiadając po chwili-"Przecież od tej tiary zależy wszystko!Od tego, do jakiego domu trafisz zależy całe twoje życie!"-zaskrzeczał,chichotając złośliwie -"Och ,zamknij się"-odpowiedziałam mu,zdejmując kaptur i zasiadając na stołku.
Czy boCHterka ma schizofrenię? Słyszy głosy, rozmawia z nimi... Oby nie skończyło się skakaniem z okna.


 Przełknęłam gulę w gardle i zaczęłam słuchać,jaki dom przydzieli mi tiara.
-Trudny wybór,bardzo trudny...mnóstwo odwagi,to jasne,umysł też dość tęgi i talent,umiejętności cóż,bardzo wielkie i potrzeba tylko domu,który by to sprawdził,hmm...
-Idealnie pasujesz do wszystkich domów.Jesteś inteligentna i bystra,a to ceni Rowena.Potrafisz wykazać się sprytem i przebiegłością,co z kolei ceni Salazar.Wobec przyjaciół jesteś lojalna i uczciwa,a te cechy obrała Helga.Masz dużo odwagi,jesteś mężna i szczera a te cnoty za najważniejsze uznał Godryk.Nie mamy już wielkiego wyboru.Pozostał tylko Gryffindor i Slytherin-powiedział skrzeczący głosik w mojej głowie.
-Proszę,tylko nie do Slytherinu.Tylko nie Slytherin,nie Slytherin-mówiłam w myślach.
-Jesteś pewna?-usłyszałam-Będziesz sławna.Slytherin pomaga osiągnąć wielkość i to bez zwątpienia...
-Nie zależy mi na tym by być wielką i sławną-przerwałam mu,lekko zdenerwowana.
-Hmm..I to właśnie odróżnia cię od niego-zaskrzeczał głos-No więc,dokonałaś wyboru.Skoro nie Slytherin,więc niech będzie..
-Gryffindor!-usłyszałam krzyk Tiary Przydziału.
Tiarze zacięła się płyta, że kolejny rok powtarza tę samą gadkę o domach? Trochę denerwuje mnie to zżynanie jota w jotę z książki, CZEKAJ NA POZEW!!!!!!
Jeszcze chwilę temu Endżi pasowała do wszystkich domów, a tu nagle zostają dwa do wyboru.. Czyżby nagle inteligencja i lojalność uleciały?


Widząc przerażone spojrzenie Browna,uśmiechnęłam się do niego pocieszająco.Został tylko Slytherin,więc dużego wyboru nie miał,jednak usiadł na stołku i z uśmiechem patrzył na mieszkańców Domu Węża
Od kiedy Ceremonia działa na zasadzie "Tu jest miejsce, więc cię jakoś wcisnę"? Andziuś, przeczytaj którąkolwiek książkę o Potterze, bo naprawdę ta nieznajomość podstawowych spraw jest rażąca i irytująca.


Uśmiechnęłam się na samą myśl,że w tym miejscu spędzę cztery magiczne lata.
??????????????????????????????????????????????
Jak się zaczyna studia po kilku latach przerwy, to w magiczny sposób nie ląduje się wśród wyższych roczników. A tu takie dziwy!


 Stałam na dziedzińcu szkoły,bezsensownie patrząc w zachmurzone niebo.Niestety,nie zobaczyłam żadnych gwiazd.
Faktycznie bezsensownie, skoro chciała popatrzyć na gwiazdy na zachmurzonym niebie.


 Przez całą rozmowę z utęsknieniem spoglądali w stronę udek z kurczaka.Roześmialiśmy się i kazaliśmy im coś zjeść .Ci spojrzeli na nas,jakby chcieli teraz paść na kolana,za tak okazaną wdzięczność,ale na szczęście skończyło się na słowie "Dziękujemy wam!".Ze śmiechem patrzyliśmy jak nakładają sobie po dwie porcje jedzenia.
Biedni Naczelni, gdyby nie łaskawość Żywiołmenów, to poumieraliby z głodu.


-Jestem Dorcas Jealows
Czymajta mje, bo wyjdę z monitora jak Samara i będę straszyć, póki Andziuś nie nauczy się być kreatywna.


-On?-zapytała,chcąc się upewnić,czy mówi o tej samej osobie.-To James Potter a obok niego siedzi jego kumpel,Sebastian Black.Obaj są podrywaczami,jakich mało!Połowa dziewczyn w Hogwarcie biega za Potterem..-No wiesz to syn sławnego Harrego Pottera-wtrąciła Kate,wcinając babeczkę -..a druga za Blackiem.Stworzyli oni drugie pokolenie Huncwotów.Ten blondyn co siedzi obok nich,to Remus Lake.Spokojny,opanowany i bardzo inteligentny.Do tej pory nie wiem jakim cudem jest Huncwotem.-W sumie,każdej grupie potrzebny jest mózg operacji,a z tego co mówisz,wnioskuję,że Potter i Black,raczej go nie mają-powiedziałam,pijąc sok pomarańczowy.-Remus podoba się Rose-szepnęła Kate,a Lorens nieco zaczerwieniona,zgromiła ją wzrokiem.Cicho zachichotałam pod nosem-Obok Remusa,siedzi Jacob Peater.Niczym się nie wyróżnia,chłopak który uwielbia jeść.I tak oto poznałaś szkolnych dowcipnisiów-zakończyła Dorcas,wsadzając do ust kawałek szarlotki.

Dziękujmy blogspotowi, że mogłem się ładnie zabawić czcionką i pokazać ŻENADĘ, jaką jest w tym opku nadawanie bohaterom imion. Jamesa nie liczę. Poza tym - Huncwoci byli tylko jedni, za czasów Jamesa Pottera Seniora, droga Andziuś.

Klapnęłam na posłanie i mamrocząc cicho pod nosem,wyłożyłam się na nim.
Cóż za talent - już leżąc umie się jeszcze wyłożyć! Dziewczątko musi być tak niezdarne, jak Bellcia Swan.


Nie minęły nawet 2 sekundy a do naszego dormitorium wpakowali się Huncwoci.
Ktoś tu zapomniał, że chłopcy nie mieli wstępu do dormitoriów dziewcząt, a jeśli próbowali - schody im to dodatkowo udaremniały. Jednakże w tym opku powinno przestać mnie dziwić gwałcenie kanonu w każdy możliwy sposób.

Ta prychnęła cicho,zaplatając ręce na klatce.
Tak między prętami? Auć.


 Podeszłam do szafki by wyciągnąć album ze zdjęciami.Ponownie zasiadłam na łóżku i widząc zainteresowanie innych,odburknęłam - No co? -po czym otworzyłam album.Spoglądnęłam na zdjęcia mojej zwariowanej rodziny.Uśmiechając się sama do siebie,przekartkowałam parę stron do przodu.-Tak bardzo mi was brakuje - szepnęłam cicho,ocierając łzę z oka.Na zdjęciu,byli moi przyjaciele.To dzięki nim,jestem w tutaj.W Hogwarcie.Oni wspierali mnie w trudnych chwilach,pocieszali,gdy coś poszło nie tak.Dzięki nim zauważyłam,że każdy na świecie ma swoje miejsce i określony cel.Moim miejscem był Hogwart a celem,zaś stać na straży żywiołów i pomagać innym.Wypuściłam powietrze i uśmiechnęłam się,potrząsając lekko głową.Oni nie chcieliby,bym płakała z ich powodu.
Ta wzruszająca scena ma miejsce, kiedy w dormitorium wciąż są Huncwoci oraz koleżanki Endżi, tuż po tym, jak dziewczę dało kosza Jamesowi. Ot, wstało i wzięło album, zaczęło do siebie szeptać i ronić łzy.
Wyobrażacie sobie być świadkiem takiej sytuacji? O święta peruko.

-No więc,pochodzę z Polski.Jest to kraj,który w przeszłości wiele przeszedł.Nasz język jest jednym z najtrudniejszych języków na świecie,więc nie będę wam miała za złe,jak przekręcicie mi nazwisko- uśmiechnęłam się wyrozumiale-A i jeszcze jedno,przepraszam was za ten incydent.Po prostu na tych zdjęciach są moi przyjaciele z Polski...I bardzo mi ich brakuje-szepnęłam,a Rose nagle podeszła do mnie i objęła ramieniem.Przylgnęłam do niej z ulgą i łzami wzruszenia.Kate razem z Dorcas,zrobiły to samo.
Taki mały gest a potrafi dodać człowiekowi wiary,otuchy,zrozumienia.I co najważniejsze,dać nadzieję na lepszą przyszłość.
Ale beczka.
Najbardziej śmieszy mnie w tych łzawych momentach ich nagłość - najpierw od czapy młoda wstaje i łka nad albumem, teraz po krótkiej opowieści o swoim pochodzeniu znów roztrząsa tamte zdjęcia, znów płacze. Pojawia się dodatkowy element w postaci słów o prafdach rzycia.


-Z drogi!Ludzie z drogii!-wydzierałam się na uczniów,stojących na korytarzu 2 piętra.Oni odsuwali się zdziwieni i uśmiechając się,wskazywali niecodzienny widok.Otóż,brązowowłosa trzynastolatka jedzie na deskorolce!
NIE DO WIARY.
Mogła chociaż napisać, że to niecodzienny widok dla uczniów Hogwartu. Ale po co.


 Cóż,nie można było opanować śmiechu na widok na przytrzaśniętej w  Tyrakobulwie ręki,Jacoba.
Ręki, Jacoba, jeszcze wypada dodać wciskanie przecinków byle gdzie i wszyscy popuszczają ze śmiechu!


-Po prostu,on nienawidzi wszystkich a zwłaszcza gryfonów.Za to uczniów ze swojego domu,czyli ślizgonów faworyzuje-powiedziała,patrząc się przed siebie.Nagle przystanęła i rozglądnęła się dookoła.Spojrzała na mnie z powagą,swoimi brązowymi oczami.
-Niektórzy mówią,że to były sługa,Sama-Wiesz -Kogo.
Spokojnie, Snape nie zmartwychwstał, ale to jest opis innego nauczyciela Eliskirów, niejakiego Cartera. Podobni? Nieeee.


 Przepis znajdziecie w książce na stronie 124.
Uff, dobrze, że nie na 394.


 -Chodź po składniki-po czym wstała z krzesła,a ja zrobiłam to samo.Podeszłam do półki i wzięłam z niej kolejno: muchy siatkoskrzydłe,bezoar,rogi dwurożca,kły węża i cynowy kociołek.Ostrożnie poustawiałam wszystko na stoliku i podgrzałam wodę.Wrzuciłam róg dwurożca i zamieszałam 4 razy,pozostawiają wywar do zagotowania.W skupieniu kroiłam bezoar.
Cynowy kociołek jako składnik eliksirów + bezoar do krojenia. I'm done. Dobrze, że nie były to rogi buchorożca...



Gryfon,który dotychczas wisiał w powietrzu spadł na ziemię z głuchym łoskotem i zagrzebał się w szatę.Chłopak o platynowych włosach powoli opuścił różdżkę.Odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął złośliwie.Spokojnie patrząc na jego triumfujący wyraz twarzy,powiedziałam:
- Minus 50 punktów dla Slytherinu i szlaban jutro o 17 u Filcha
WUT. Andziuś, błagam cię - nie wypisuj takich głupot. Uczniowie nie mogli sobie ot tak chodzić i odbierać innym punkty, nawet jeśli byli super-duper powiernikami serca żywiołów. Odejmować punkty i dawać szlabany mogli tylko nauczyciele, prefekci i inni pracownicy szkoły. Jeśli nie jesteś czegoś pewna, to albo tego nie pisz, albo sprawdź informację dokładniej.


-Malfoy.Thomas Malfoy.Czarodziej czystej krwi,dlatego osoby mojego pokroju traktuje...-tu przerwał,wpatrując się przygnębiony w kominek-...sama widziałaś jak.Jego ojciec to Draco Malfoy,jest dyrektorem w Urzędzie Niewłaściwego Użycia Czarów.Poza tym Malfoy ma młodszego brata,Scorpiusa.
Czy tylko aŁtorka nie wie, że Scorpius był pierworodnym synem Draco?


 -No skoro jesteście już wszyscy,pozwólcie mi przekazać pewną...wiadomość.Kim jestem,wiecie już wszyscy.Otóż,chcę was powiadomić,że będę was uczyć panowania nad wodnym żywiołem
Dwunasto- czy tam trzynastolatka będzie uczyła uczniów pozbawionych władzy na żywiołami, jak się taką mocą posługiwać. Widzicie tu jakikolwiek sens? Ja nie.

[James]Odpiął parę guzików koszuli,by wyglądać na niegrzecznego i pociągającego.Niestety,coś mu się to nie udawało.
Westchnęłam głośno.
I ja wzdycham, Jeśli Huncwoci też mają trzynaście lat, to właśnie przed oczami staje mi obraz przeciętnego polskiego gimnazjalisty, który rozwala się w fotelu, rozpina koszulę i mówi "Joł mała, pódziem w śline?".


-Zapomniałeś o jednym szczególe.Ja nie jestem jak każda.
ALE KAŻDA TAK MÓWI.


Rose nie wiedząc co się dzieje,podniosła się z łóżka i znieruchomiała w pozycji żurawia,gotowa do ataku.
Że co proszę?!


W dłoniach trzymał trampki a jego szata była przyszpilona do posadzki korytarza.Trójzębem.
O, Posejdonie.


Żebym ja rozbiła za swatkę?! 
Co rozbiła? Oby nie głowę!


 Czarne włosy stały rozwichrzone na jej głowie,a oczy aż błyszczały z wściekłości.
Musiała wyglądać jak babcia Adams...


 Ilia Trelawney
...


Wchodząc do zamku,od razu udałam się do Biblioteki,bez ceregieli wchodząc w dział Ksiąg Zakazanych.Z tamtejszych półek,wzięłam parę wybranych książek i zasiadłam przy stoliku.
Cieszę się, że to już ostatni fragment i moja męka się kończy.


Uff, ciężko było, ale jakoś poszło. Nie wiem, kiedy pojawi się kolejna analiza, ale teraz mamy długi weekend, więc... Sie zobaczy. Do następnego!

19 komentarzy:

  1. -Jestem Dorcas Jealows
    A może to literówka, bo aŁtorka chciała dać do zrozumienia, że Dorcas jest bardzo Jealous?!?!??!?!

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurde, dawno się tak nie uśmiałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W "chyba że" nie stawiamy przecinka. Musiałam. Teraz zabieram się za czytanie :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, co za... oryginalne opko. Ale co do imion, to się ciesz, zawsze mógł być Jacob Black...
    Ale ale, co do dropsów, to ja nie znam innego sposobu jedzenia mentosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poprawiam błąd, dzięki :)
      Mi się dropsy kojarzą trochę z landrynkami, mentosy są... em... miękciejsze i pogryzienie ich nie jest takie trudne!

      Usuń
    2. Harry Potter/Twilight crossover?

      O NIE. Właśnie uświadomiłaś mi, ze coś takiego MUSI istnieć. Po prostu MUSI. Dzięki, Leleth.

      PS Ja nie chcęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę!

      Usuń
    3. Istnieje. Polskich jest 5, w innych językach 95 stron. https://www.fanfiction.net/Harry-Potter-and-Twilight-Crossovers/224/2458/?&srt=1&lan=13&r=10

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ano, co poradzić. Podejrzewam, że ten twór jest tylko jednym z wielu.

      Usuń
  6. "Rose nie wiedząc co się dzieje,podniosła się z łóżka i znieruchomiała w pozycji żurawia,gotowa do ataku." - oh god, toż to karateka musi być! Żebym ja się kiedykolwiek zerwała z łóżka i udawała żurawia... to, by było coś.
    Ten blogasek jest genialny. Mówię Wam genialny, ludzie! Tylko, że my jeszcze, o tym nie wiemy. Zawsze, tak jest.

    Pozdrawiam,
    Telefoniczne Widmo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, moje serduszko trzynastoletniej fanki W.I.T.C.H. zabiło z rozrzewnieniem, jak zobaczyłam tę scenkę <3 Czy ten uroczy pan, który wcisnął im Serduszko Kondrakaru, był jak sam Wyrocznia? Albo lepiej, pani babcia Hay-Lin!
    Muszę przyznać, że rozczulają mnie Twoje sucharki. Ten o włosach wyjątkowo made my day :3
    Ja mam osobną teorię co do porażającej oryginalności ałtorki. Może to jest alternatywna rzeczywistość, gdzie geny zaśmiały się złośliwie i zabawiły w domino, ewentualnie losowanie, skutkiem czego otrzymaliśmy bardzo niepokojące krzyżówki? Albo takie niedoróbki jak panna Jealows (w ogóle to pomyślałam od razu o misiach-żelka ;_;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej, zbierałam komiksy W.I.T.C.H. i to pierwsze numery XD. Kiedy to było, aż się kryształowa łezka w oku kręci ! A opko urocze. Zawsze się zastanawiam, po co ałtroki umieszczają na siłę fabułę w świecie Pottera, jak potem gwałcą kanon ile wlezie. Why?
    „ Czarne rozczochrane włosy i orzechowe oczy spoglądały na mnie z nutą zainteresowania.” Myślę, że to mogłoby wyglądać jakoś tak. Nie wiem, czy dobrze oddałam nutę zainteresowania :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Harry Portier x W.I.T.C.H. x Twilight
    OMG, co ja czytam.
    Wyobraź sobie taką scenę. Siedzę w zielonej piżamce w motylki, smaruję herbatniki serkiem Monte i ciągle spływa mi z powrotem do kubeczka, bo nie mogę wytrzymać ze śmiechu. Umieram! Dodaj coś nowego, chcę mieć przy czym jeść moje sushi ^^ Zainspirowałaś mnie obrazkiem do tego cytatu "Rose nie wiedząc co się dzieje,podniosła się z łóżka i znieruchomiała w pozycji żurawia,gotowa do ataku."

    You made my day.
    Powodzenia
    JS

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam twojego bloga. Przed chwilą oplułam ekran śmiejąc się z twoich komentarzy i tego opka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Make my day! Dawno się tak ie uśmiałam! :))

    Aria

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż miło się to wszystko czyta, no naprawdę. Nigdy nie przejdzie mi fascynacja ludzkim umysłem. W takich chwilach zastanawiam się czy ze światem jest coś nie tak czy to ja jestem geniuszem. Na koniec tylko pogrożę paluszkiem, że akurat w wypadku tego opowiadania, to cytaty rozbawiły mnie bardziej niż komentarz. Ale nie bierz tego do siebie, po prostu po fali śmiechu nie miałam już w sobie mocy, by chichrać się ponownie

    OdpowiedzUsuń
  13. "Joł mała, pódziem w śline?"
    Umarłam. Wyobrażam sobie mojego trzynastoletniego kuzyna jak to mówi, ale jak na razie mam przed oczami tylko mięśniaków z Big Brothera... ;D

    OdpowiedzUsuń